Fashion and Tradition - relacja z Chios



DZIEŃ 1, PONIEDZIAŁEK 28.03.2011

Po wyczerpującym i długim locie dotarliśmy do hotelu „Chios Chandris” około szóstej nad ranem. Gdy trochę odpoczęliśmy, poszliśmy zwiedzać miasto. Udaliśmy się do lokalnej knajpki i na migi zamówiliśmy pierwsze lepsze danie z jadłospisu, które potem okazało się grecką odmianą kebaba. Z pełnymi brzuchami i jeszcze lekko nieprzytomni, zmierzyliśmy w stronę parku, który zachwycił nas swoją intensywną zielenią, ogromnymi palmami i cytrusowymi drzewkami.
Wieczorem nauczyciele zaplanowali dla nas (uczniów) spotkanie z kilkorgiem greckich kolegów z partnerskiej szkoły w Kallimasii. Ustaliliśmy powrót do hotelu na godzinę 22. 00 i poszliśmy wraz z naszymi nowymi, bardzo sympatycznymi (i przystojnymi) kolegami (udającymi przewodników) na „nocny tour” po mieście.

DZIEŃ 2, WTOREK 29.03.2011

Autobus grecki. Przeżycie, którego nie powinno zabraknąć w planie dnia każdego turysty zwiedzającego rejony półwyspu Bałkańskiego. Ostatni przystanek - szkoła w Kallimasii. Poczuliśmy się wyróżnieni, ponieważ kojarzyliśmy już parę twarzy.
Ogólne objęcie wzrokiem całej szkoły nie trwało zbyt długo. Nie zapominajmy, że byliśmy tam w trakcie roku szkolnego. Dzięki nam greccy nauczyciele pozwalali wybranym uczniom na trochę luzu, ale bez przesady . Jednym z takich przywilejów było wyjście do publicznego teatru na próbę przed ich ślubną prezentacją. Nie mogliśmy pełnić roli ich widowni, bo te prezentacje były przeznaczone na czwartkowy pokaz. Jednak prawdziwym powodem, dla którego tam przybyliśmy, okazał się tradycyjny grecki taniec, który odtańczyliśmy razem z greckimi uczniami oraz hiszpańską reprezentacją, która składała się (niestety) z samych dziewcząt. Następnie wybraliśmy się z nimi na krótki spacer po wiosce, zwiedziliśmy również piękną cerkiew.
Po powrocie do szkoły udaliśmy się do domów naszych greckich kolegów i koleżanek, aby z nimi spędzić resztę dnia.

DZIEŃ 3, ŚRODA 30.03.2011

Nareszcie poznaliśmy uczniów z Włoch, Turcji i Wielkiej Brytanii. Ku naszemu (dziewczyn) niepocieszeniu okazało się, że oprócz jednego Turka, przyjechały same dziewczyny. Na szczęście, był jeszcze nasz ukochany i niezawodny Łyżeczka. Wszyscy razem pojechaliśmy autokarem do szkoły, gdzie czekała na nas sala z krzesełkami i suto zastawionym bufetem. Ale zanim przyjemność, czekał nas jeszcze obowiązek…
Na początku cierpliwie obejrzeliśmy prezentacje wszystkich szkół biorących udział w projekcie (co niekiedy było naprawdę ciężkim wyzwaniem). Z ulgą odetchnęliśmy, gdy film o Milanówku i naszej szkole zdobył gromkie i niewymuszone brawa. Następnie musieliśmy zaprezentować stroje i historię sportów bardzo popularnych w Polsce – skoków narciarskich i żużlu. Nasza prezentacja była o tyle ciekawa, gdyż opowiadający – Magda i Paweł, byli przebrani za „narodowych” kibiców.
Gdy skończyły się już wszystkie prezentacje, nadszedł czas na przerwę, podczas której nareszcie mogliśmy skosztować pyszności z bufetu. Tradycyjne greckie ciasta i ciasteczka bardzo przypadły nam do gustu. Resztę dnia, tak jak poprzednio, spędziliśmy u greckich uczniów.

DZIEŃ 4, CZWARTEK 31.04.2011

Ten dzień przywitał nas wyjątkowo obfitym deszczem i niemiłosiernie silnie wiejącym wiatrem, który najprawdopodobniej spowodowany został trzęsieniem ziemi na pobliskich wyspach- Krecie i Rodos. Ranek więc nie zachęcał do opuszczenia cieplutkiego, przytulnego łóżka. Niestety, chociaż mieliśmy ten okres wolny od szkoły, nie brakowało nam obowiązków. Jednym z nich było zwiedzanie muzealnej biblioteki (po ang. Korais Library - Ethnological Museum).
Jednak najciekawsza część dnia zaczęła się dopiero po południu, kiedy to przyszedł czas na prezentacje o tradycyjnych ślubach w „Comeniusowskich” krajach. Nasza prezentacja składała się z dwóch części.
W pierwszej Olivia opowiedziała o tradycjach i zwyczajach związanych ze ślubem i weselem w Polsce.
W drugiej części natomiast wszyscy nasi uczniowie, Pani Dyrektor oraz George - „zwerbowany” przez nas grecki uczeń, pokazali w skrócie ceremonię ślubną. Obsadzeni w rolach: Magda - Panna Młoda, Paweł - Pan Młody, Olivia – Druhna, Pani Dyrektor – Ministrant  i George – Ksiądz doskonale poradzili sobie z tym zadaniem. Od publiczności, która nawiasem mówiąc składała się nie tylko z uczniów i nauczycieli, ale również miejscowej ludności, która licznie przybyła obejrzeć występy, nagrodzeni zostali gromkimi brawami.
Na nas największe wrażenie zrobiło jednak przedstawienie greckich uczniów. Mimo, że było w połowie po grecku, to jednak zabawny i pomysłowy scenariusz oraz dekoracje i stroje na długo pozostaną w naszej pamięci.
Najlepsze jednak wciąż przed nami. Bowiem po prezentacjach pojechaliśmy do restauracji na „grecką noc”. Po dłuższej chwili oczekiwania dostaliśmy pyszne dania. A chwilę potem… zostaliśmy porwani do tańca! Pomimo małej przestrzeni (tańczyliśmy na przykład między stolikami) wszyscy doskonale wczuli się w rytm żywej, greckiej muzyki. Niestety, mimo iż w ogóle nie czuliśmy zmęczenia, około godziny pierwszej musieliśmy wrócić do hotelu.

DZIEŃ 5, PIĄTEK 01.04.2011

Ten dzień spędziliśmy zwiedzając naszą wyspę – Chios. Podczas jazdy autokarem podziwialiśmy przepiękne śródziemnomorskie widoki. Zwiedziliśmy również zabytkową cerkiew oraz muzeum poświęcone historii upraw pomarańczy i mandarynek. Obiad zjedliśmy w restauracji w małej, lecz uroczej Meście - jednym z mastykowych miasteczek na Chios.
Po powrocie mieliśmy chwilę czasu wolnego, a wieczorem wszyscy uczestnicy spotkali się w hallu naszego hotelu, aby się pożegnać. Po tym, wszyscy uczniowie poszli razem z greckimi kolegami na kręgle, aby razem spędzić ostatni wspólny wieczór na Chios.
Po powrocie do hotelu uściskom i łzom nie było końca, mimo tak krótkiego czasu wszyscy zdążyliśmy się ze sobą bardzo zżyć. Musieliśmy jednak wracać do pokojów, bo następnego dnia pobudka zaplanowana była na godz. 4.30 rano…
Niestety każda przygoda ma swój koniec… każda jednak może się powtórzyć. Zatem z zamiarem ponownego odwiedzenia wyspy i jej cudownych mieszkańców szczęśliwie wróciliśmy do Polski.

Olivia Hermann, Magda Piaskowska